FTb i FTb n

 

Dla tych z „migrenowym bólem głowy" przeznaczony był model Canon FTb, wypuszczony równocześnie ze swym „Wielkim bratem" F1. Aparat nie posiadał automatyki naświetlenia, a pomiar światła odbywał się przez obrót pierścieniem przysłony i zgrywanie indeksu z wychyleniem wska-"nrźwki galwanometru. Migawka jak we wszystkich Canonach (oprócz Pellixa) serii F, z podgumowanego płótna, a zewnętrzny wygląd identyczny jak model FT. Cena dwukrotnie niższa od modelu Fl, na poziomie 275 dolarów, młodszemu pokoleniu i tak nic nie powie.

Canon PTbn z roku 1973 w stosunku do poprzednika miał tylko dodatkowy podgląd wartości wybranego czasu naświetlenia w celowniku. Dotąd Canon nie bawił się we własne nowinki techniczne, natomiast bardzo szybko i po mistrzowsku realizował pomysły innych. Jego wyroby były wykonane solidnie, z wykorzystaniem wiodących technologii, co budziło zaufanie odbiorców, i pod względem wysokości obrotów handlowych był, .numerem pierwszym".
Canon TLb (1972) to wersja zubożona w stosunku do modelu FTb o czas otwarcia migawki 1/1000 s i synchronizację błysku w stopce.
W Canonie TX z 1975 roku przywrócono w stosunku do poprzednika synchronizację w stopce, za to pozbawiono go samowy-zwalacza.
W roku 1974 pojawia się na krótko Canon FD 35 - z gorącą stopką i przymykaniem przysłony dla kontroli głębi ostrości.